Skomentuj:
Komentarze (2)
-
Czyli to nie to samo co w twitterze - tutaj mamy do czynienia z ingerencją w dużo mniejszym stopniu, tzn. tylko po wyraźnym wskazaniu danej strony (co tak czy inaczaj jest wymagane przez prawo państw, jeśli chce się w nich być obecnym). Na twitterze natomiast jest filtrowanie hurtowe, po niedozwolonej zawartości.
-
Jak ktoś chce psa uderzyć - kij zawsze znajdzie.
Zaczną znikać blogi błyskotliwe, ironiczne, trafnie (acz złośliwie) komentujące aktualną sytuację, blogi filozoficzne, analityczne - zawsze da się podciągnąć (i co z tego, że na siłę) sposób prowadzenia bloga pod "niezgodny z obowiązującym prawem". Masakra. Zaczęło się wariatkowo.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX










